Odcinek 3 – Scandinavian Stainless Steel i dalej

Produkt znaleziony. I jak na razie jeden klient – Ośrodek Wczasowy Sasanka. Dobry początek.

Tylko trzeba rozwiązać drobny problem – skąd wziąć pieniądze na najbliższe zakupy i kto jeszcze będzie tym towarem zainteresowany.

Problem finansowy rozwiązaliśmy wspólnie z bratem z Danii. To On zaciągnął kredyt w duńskim banku, kupił wazy, dzbanki i koszyczki do chleba w Scandinavian Stainless Steel i przywiózł w bagażniku swojego samochodu osobowego.

Pierwsza odprawa celna, ogromne przeżycie -  jakieś papiery, deklaracje, tłumaczenie –  a co to? A po co? Celnicy zakładali sobie stalowe wazy na głowę, śmiejąc się, że to nowe hełmy dla wojska.

Towar kupiony, pierwszy klient dostał do oceny wzory i kilka egzemplarzy do testów ale trzeba coś zrobić, żeby to naprawdę był handel hurtowy a nie bagażnikowy.

Wiedzieliśmy, że są to produkty do wyposażenia Domów Wczasowych. Dotarliśmy do bazy adresowej domów wczasowych w Polsce. Nie, nie -  nie w Internecie, żadnych ogólnie dostępnych baz nie było a o Internecie  nikt w Polsce  jeszcze nie śnił . Były książki adresowe na poczcie, każde województwo oddzielnie. Wybłagałam wypożyczenie książek do domu, żeby nie spędzać godzin na poczcie przepisując adresy. Przepisując bezpośrednio na koperty. Parę tysięcy adresów, ręcznie.

Do koperty włożyliśmy właśnie wyprodukowany w Danii folder i ankietę, w której pytaliśmy o zainteresowanie zaoferowanymi produktami. I  kopertę zwrotną z przyklejonym znaczkiem.

Sylwester 91Odzew na ankiety przyjmowaliśmy listownie bo nie mieliśmy w firmie ( w domu) telefonu. Okres oczekiwania w tamtych czasach na telefon wynosił ok. 20 lat. Telefon był w mieszkaniu Mamy Krzysztofa na Mokotowie. Tam założyliśmy sekretarkę, którą mogliśmy odsłuchiwać na naszej poczcie przy pomocy specjalnego bipera.  Z tego telefonu również co parę dni odbieraliśmy faksy. Na szczęście mieszkaliśmy w domu, w którym wcześniej złożono wniosek i już w 95 roku zainstalowano nam  wymarzone połączenie ze Światem. Zwroty ankiet zapisywałam na sklejonych stronach papieru podaniowego ( czy to jeszcze pamiętasz?) robiąc zestawienia klient/ produkt. Komputera też nie mieliśmy.

Polanczyk Nad SolinaZaczęliśmy kompletować bazę klientów i zamówienia na towary ( kartoteki na karteczkach). Przed zimą w górach, przed latem nad morzem. Przy okazji dostaw czasami wspólnie z Rodziną spędzaliśmy wolny czas.

Pierwszy magazyn w piwnicy, kolejne pokażemy w odcinku – historia magazynów.

Pierwszy „salon  sprzedaży” w świeżo wyremontowanym pokoju naszego domu – kolejne zaprezentujemy w odcinku -wzorcownia. Z nowo nabytym biurkiem, przy którym pracowaliśmy rotacyjnie – kto pierwszy usiadł ten pracował. A w wolnych chwilach bawiły się dzieci.

Składanie biurka Składanie biurkaMalewski przy biurkuKotecka przy biurkuKotecki przy biurkuDzieci przy biurku

Towar rozwoziliśmy sami lub za pośrednictwem poczty. Pierwszy dostawczy samochód Ford Transit na bliźniakach, kolejne pokażemy w odcinku – historia transportu.

Ford Transit

Pierwsze wysyłki realizowane na Poczcie Głównej, przed którą znalezienie miejsca parkingowego graniczyło z cudem. Dowoziliśmy towar w jakimś pudle. Na specjalnym stanowisku, doświadczona pani pakowała fachowo paczki, zabezpieczając przed uszkodzeniami produkty, zawijała paczkę w papier i obwiązywała sznurkiem ( takie były standardy pocztowe). I tak przygotowane paczki można było nadać pocztą.

Poczta Główna

Coraz więcej klientów zgłaszało  się z polecenia tych, którzy już kupili.

Do dziś jest to najlepsza rekomendacja.