Odcinek 5 – Pierwsi pracownicy i magazyn

To pracownicy stanowią firmę. I to dzięki nim jesteśmy w obecnym miejscu.

Dziękuję im za to.

To byłby bardzo długi odcinek, tak wiele osób zdecydowało się przez lata związać z nami swój los. Dlatego postanowiłam podzielić go na części.

Pierwsi pracownicy i magazyn

Zaczynaliśmy w trzy osoby, każdy robił to co potrafił najlepiej :

Paweł – przekonywał klienta

Krzysztof – pracował jako kierowca

Ja – prowadziłam sprawy papierowe (zamówienia, rozliczenia)

Ale w miarę zwiększania ilości klientów i asortymentu pracy było coraz więcej. Nie do przerobienia.

Doszliśmy do wniosku, że chyba trzeba kogoś zatrudnić.

Ale kogo?  Przecież nikt nie potrafi tego zrobić tak świetnie jak MY.

Ale doba ma tylko 24 godziny i czasami trzeba trochę czasu poświęcić dzieciom, no i czasami parę godzin pospać.

I ktoś przekonał nas, że jeżeli nawet pracownik wykona tylko część naszej pracy to i tak będziemy się rozwijać bo sami więcej nie zrobimy.

Popytaliśmy po znajomych i tą drogą znaleźliśmy pierwszego pracownika ( ta metoda – rekomendacji znajomych sprawdza nam się do dzisiaj).

Piotr został przyjęty na magazyniera. Wielki mi magazyn – 50 m2 w piwnicy domku.

Pomagał nam w:

  • przyjmowaniu dostaw – TIRY rozładowywaliśmy ręcznie na podwórku,
  • Prowadzeniu gospodarki magazynowej – kartoteka ręczna na karteczkach

  • Pakowaniu przesyłek i zawożeniu ich na Pocztę Główną

Później po przeniesieniu się do wynajętego lokalu z magazynem ok. 200 m², w którym Piotr miał bezpośredni kontakt z klientem przychodzącym po odbiór towaru, okazało się, że jest świetnym sprzedawcą. Klient wychodził z zakupami znacznie przewyższającymi to po co przyszedł.

W szybkim czasie został handlowcem najpierw w ramach naszej firmy, później uruchomił własną działalność.

Dzisiaj jest w pierwszej trójce naszych najlepszych dystrybutorów.

Ale wróćmy do 92’. Najtrudniej było zatrudnić pierwszego pracownika, później już samo poszło. Zawsze kiedy dochodziliśmy do obciążenia pracą 16 godzin na dobę rozglądaliśmy się za kolejnym.

Jako druga do naszej firmy w domu przyszła Krysia. Wcześniej pracowała jako pomoc w biurze rachunkowym i takiej pomocy potrzebowaliśmy.

Krysia pomagała nam w:

  • prowadzeniu ksiąg przychodu i rozchodu. W późniejszym okresie okazało się, że jej wiedza była na tyle duża, że potrafiła poprawiać księgową.

  • Obrabianiu zdjęć do kolejnego katalogu. Szybko nauczyła się obsługiwać skaner i korzystać z programu graficznego. Była bardzo dokładna, z podziwem przyglądałam się jak na zeskanowanym zdjęciu „wycinała” dziurki w sitach.

  • Jak tylko uzyskaliśmy łączność telefoniczną, obsługiwała zamówienia klientów

Po przeprowadzce w nowe miejsce, jednocześnie pełniła rolę pomocy księgowej i handlowca.

Dzisiaj jest jednym z najlepszych handlowców w dziale obsługi dealera.

Krzysztof z Pawłem jeździli po Polsce z dostawami, Piotr obsługiwał magazyn, Krysia i ja obsługiwałyśmy zamówienia i sprawy księgowe.

Księgowość zaczęła nas trochę przerastać  wiec postanowiliśmy zatrudnić Prawdziwą Księgową.

Księgowa okazała się nie bardzo Prawdziwa, o czym przekonaliśmy się dużo później co zakończyło się rozstaniem w niezbyt miłej atmosferze.

W takim 6 osobowym składzie pracowaliśmy w domu do 96 roku.

Ponieważ już przestawaliśmy mieścić towar w 50m2 magazynie i mało profesjonalne było przyjmowanie klientów w domu postanowiliśmy zmienić lokal.

Znaleźliśmy powierzchnie do wynajęcia niedaleko domu, żeby podróż do pracy nie trwała zbyt długo i w marcu ’96 przeprowadziliśmy się do dwóch pokoi  biurowych, niewielkiej Sali sprzedaży i 200m² magazynu  w biurowcu TELMONT na Szpaczej.


Ale o zmianach miejsc szerzej napiszę w odcinku wzorcownia.

Wracamy do Pracowników.

Zmiana miejsca spowodowała kolejne potrzeby kadrowe.

Piotr coraz częściej zaczął wchodzić w rolę handlowca. Postanowiliśmy to wykorzystać  ale było to możliwe dopiero po znalezieniu nowego magazyniera. Poszukiwania – znów wśród znajomych zaowocowały przyjściem do nas Roberta.

Roberta, którego pamiętałam jak bawił się z siostrą w piaskownicy przy domu, który codziennie mijałam idąc z dzieckiem w wózku na spacer.

A tu przychodzi młody mężczyzna, już po wojsku i pierwszych doświadczeniach w pracy.

Młody, chętny do pracy szybko wszedł w rolę.

Ale prowadzenie magazynu nie było jego marzeniem więc szybko musieliśmy szukać następnego. Robert został handlowcem. Taka droga awansu stawała się u  nas regułą. Z magazyniera na handlowca. To po doświadczeniach z towarami było świetną szkołą.

Kolejnym etapem rozwoju i firmy i Roberta było nawiązanie współpracy z dystrybutorami, którzy dzisiaj są naszym głównym odbiorcą.

Dziś Robert jest Dyrektorem Regionalnym na obszar Polski południowo-zachodniej.


No i znów nie mieliśmy magazyniera.

Kolejnym został Wojtek. Studiował historię, znał dobrze angielski ( co w tamtym okresie nie było zbyt częste – oczywiście angielski nie historia). Praca nie  bardzo na jego aspiracje ale przynajmniej blisko domu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie zagrzeje długo miejsca w magazynie. I tak też się stało.  Wojtek nie bardzo  chciał być handlowcem więc został…. Kupcem. Pomagał Krzysztofowi w coraz szerzej rozwijającym się imporcie.

Później po latach zaczął tworzyć Dział Eksportu. Niedawno nasze drogi się rozeszły.

Po kolejnych przejściach magazynierów na handlowców postanowiliśmy w końcu poszukać kogoś kto na stałe zostanie kierownikiem magazynu. I udało się, znów przez znajomych.

Przyszedł do nas Pan Waldek. Z dużym doświadczeniem w prowadzeniu magazynu sprawdzał się w tej roli przez wiele lat  i wiele kolejnych magazynów aż do emerytury.

Uczył nas jak prowadzić gospodarkę magazynową, rozpatrywać reklamacje, jak zarządzać  ludźmi. Pracowało nam się przez  12 lat na tyle dobrze, że  nawet po przejściu na emeryturę Pan Waldek  nie może się z nami rozstać. Dzisiaj pracuje  w biurze i wykonuje wyceny mebli dla produkcji w Radomiu.

Kierownik magazynu w końcu osiadł na stałe. Teraz tylko trzeba było zatrudniać kolejnych pracowników do obsługi zwiększającej się liczby towarów.

Kolejno  przychodzili:

Piotrek – rozpoczynał pracę jako pracownik magazynu, później ( tak jak wielu innych) został handlowcem. Dzięki swojej pracy i chęci powiększania wiedzy zaczął wykonywać koncepcje kompleksowych wyposażeń.

Dzisiaj jest Przedstawicielem Handlowym na  południowo-wschodnią część województwa mazowieckiego  .


Michał, który jako bardzo młody chłopak nie bardzo umiał znaleźć się w strukturach firmy i podporządkować dyscyplinie pracy, pracował krótko, by powrócić już doroślejszy po paru latach.

Po powrocie pracował w magazynie, później w serwisie jako montażysta. Dzisiaj jest koordynatorem serwisu.

Paweł – zaczynał prowadzić pierwszy magazyn urządzeń w hali przy Szpaczej. Ta praca pozwoliła mu na świetne poznanie towarów i bezpośredni kontakt z klientem.

Dzisiaj Paweł jest handlowcem i doradcą klienta w Salonie Sprzedaży w Warszawie.

Jarek – jeden z dłużej pracujących pracowników magazynu. Zawsze dokładny, obowiązkowy.  W magazynie na Goździków tylko On potrafił odnaleźć towar w wypełnionych po sufit kilkunastu pomieszczeniach magazynowych, które tam zajmowaliśmy.

Dzisiaj jest zastępcą kierownika przyjęć towarów.

Kolejny Piotrek

Zaczynał tak jak większość od magazynu, przeszedł również przez niebezpieczna  próbę pracy w serwisie, żeby w pewnym okresie zostać człowiekiem do zadań specjalnych. Nie było trudnej sprawy w jakimkolwiek urzędzie, której Piotr by nie załatwił. Nawet zaświadczenia załatwiał „na wczoraj”.

Dzisiaj Piotr jest przedstawicielem handlowym w północno-wchodniej części województwa mazowieckiego.

Darek, który jako młody pracownik nie zawsze chciał się podporządkować poleceniom kierownika dzisiaj sam jest Kierownikiem Magazynu i rozumie, że czasami trzeba być twardym, żeby utrzymać  porządek.


Przepraszam, że nie wymieniam wszystkich, tylko tych z pierwszego okresu. Trwałoby to zbyt długo co nie znaczy, że nie doceniam ich pracy  i wkładu w rozwój firmy.

W magazynie również znajdowali miejsce pracy młodzi uczniowie czy studenci, którzy podczas wakacji „ dorabiali” nosząc paczki. Wspomnę tu tylko tych, którzy są z nami do dzisiaj:

Łukasz – pracujący w magazynie w wakacje i ferie, w trakcie studiów  podjął pracę biurową w innej firmie,  wrócił do nas po 3 miesiącach  mówiąc, że woli nosić paczki niż wypełniać arkusze Excela.

Dzisiaj Łukasz jest szefem Działu Grafiki, który zajmuje się przygotowywaniem katalogu i materiałów reklamowych firmy.

Krzysiu – wcześniej pracujący w wakacje, po maturze rozpoczął stałą pracę w magazynie. Zawsze chętnie, z własnej inicjatywy,  uczestniczył we wszystkich szkoleniach produktowych.

Dzięki temu zaczął brać udział w pokazach produktowych i nawiązywać kontakt z klientami. W pewnym okresie był najlepiej wykształconym pracownikiem w zakresie produktów Unoxa.

Dzisiaj Krzysztof jest Przedstawicielem Handlowym w rejonie centralnej i wschodniej Polski.

Maciek , chociaż syn Pezesa, zawsze kiedy chciał zarobić parę groszy, pomagał w  magazynie. Później rozwoził po wybrzeżu katalogi ze swoją podobizną na okładce i dostarczał towary klientom, jeżdżąc samochodem ze swoim zdjęciem na burtach.

Dzisiaj, kończąc studia pracuje w Dziale Eksportu, przygotowując się do poważnej roli w firmie.

Ale pracownicy nie zawsze „przechodzili” przez magazyn, chociaż to chyba najlepsza szkoła.

Zapraszam do lektury następnego odcinka, w którym napiszę o tych, którzy bezpośrednio zostali przyjęci na stanowiska handlowe.

Bogna Kotecka